Od dłuższego czasu kręciłem się wokół domu wilkołaka, choć nie odważyłem
się znów zapukać. Pocierałem nerwowo nadgarstki i kręciłem się.
Zaśmiałem się pod nosem, gdyż zauważyłem, że zachowuję się jak jakaś
zakochana nastolatka. No ale cóż...
Nagle poczułem zapach krwi, znajomej mi osoby. Żwawym ruchem ruszyłem
przed siebie i wylądowałem w kuchni wilkołaka. - Co ty do... Co tobie
odbiło?! - Krzyknąłem, obserwując krew. W głowie widziałem umierającego
wilkołaka, a temu zaledwie odbiło. Stałem tak i go obserwowałem. A
dokładniej ciecz spływającą po jego skórze. A miałem się pożegnać...
Blood?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz