Jak prosił zostawiłam go poszłam do jaskini gdzie było przepiekne
błękitne jezioro wziełam z kieszeni żyletkę i się pociełam po rękach
krew leciała po kamykach aż do jeziora. Zamaist pięknego błękitu była
mocna czerwień następnie odwróciłam się tyłem do wody i upadłam tak że
byłam w czerwonej wodzie nie odychałam i nie otwirałam oczu tylko
leżałam po jakimś czasie otworzyłam oczy i się wytnurzyłam byłam cała w
ranach przeróżnych ranach nie ruszałam sie z tąnd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz