- Jestę pewie, że- od takej iloci, powiniśmy być już martwi. - Delikatnie
zachwiałem się. Jednak nie miałem silnej głowy. Przyzwyczajony do
delikatnego i nisko procentowego wina, to było już dla mnie za dużo. -
Oć ja teore- tereo- terotycznie estem już artwy. - Zacząłem się śmiać i
wstałem z swego siedzenia. Obszedłem stół, mało się po drodze nie
zabijając przez potknięcie i usiadłem na sofie. A dokładniej na
wilkołaku i się w niego wtuliłem. - Jesteś taki... miękki. -
Powiedziałem z szerokim uśmiechem i zamknąłem oczy. - Mógłbym zasnąć... -
Po zakończeniu tego zdania, zacząłem przysypiać.
(Ćwicz cierpliwość. : D Powodzenia.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz