Postanowiłam się przejść po lesie. Nadal dręczyły mnie mysli o
rodzicach...o siostrze.... W moich oczach nagromadziły się obfite łzy,
wytarłam je szybko. Kiedy doszłam do lasu oparłam się o drzewo i
spoglądałam do góry w ich korony. Po chwili usiadłam, wzięłam do ręki
leżącą gałązkę. Postanowiłam wystrugać sobie plugi, gdy nagle usłyszałam
kroki.....Ciężkie stanowcze kroki...Najprawdopodobniej mężczyzny.
-Ktoś
tu jest?
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz