Wyglądało na to, że udawanie smutnego też tu nie podziała. Powoli
kończyły mi się pomysły i to mnie wkurzało. Ale nadal nie zamierzałem
się narzucać.
- I kto tu jest lalusiem?! Jakbym tak ryczał, bo ktoś zabił mi osoby, na
których mi zależało, to by mnie tu nie było, tylko już dawno padłbym z
depresji. - Kopnąłem w drzwi, by wyładować swą frustrację. - Przykro mi,
że tak się stało... - Powiedziałem spokojniej i oparłem czoło na
drzwiach. Jeśli mi nie otworzy, to będę musiał odejść. Cóż innego można
było zrobić?
Blood? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz