- Drugi zwie mnie pijawką. - Westchnął. - To wasz jakiś... - Nie
dokończył, gdyż dłoń na jego gardle się zacisnęła. Wolną ręką złapał go
za nadgarstek i starał się uwolnić swą szyję z uścisku. Wyglądało na to,
że zaliczy pierwszą osobę, która chce jego śmierci. A może chce go
tylko wystraszyć? W końcu jakby chciał go zabić, to by pewno zmienił już
swą formę. Nie wiedział, nie znał się. Wbił swe kolano w krocze
drugiego, z nadzieją, że to zmusi go do odsunięcia się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz