Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. W ciągu jednego dnia, zemdlała
trzy razy. - Mogłem? - Zapytałem już widocznie wkurzony. - Ano mogłem.
Ale nie chciałem. I przydałoby się "dziękuję", albo... - Starałem się
dalej powstrzymać przed przekleństwami. - Albo przynajmniej jakieś miłe
słówko! - Krzyknąłem. - Jak tak bardzo chcesz śmierci, to ci ją mogę z
chęcią zapewnić.
Kucnąłem przy dziewczynie i na tym stanęło. Nie zamierzałem jej zabijać,
więc powoli zacząłem zajmować się jej ranami, powoli się uspokajając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz